Nauczanie zdalne to forma pracy szkoły uciążliwa dla nas wszystkich: uczniów, rodziców i nauczycieli. Najgorsze, co moglibyśmy zrobić w tej sytuacji, to przerzucać na siebie wzajemnie
odpowiedzialność za ten stan, który jest od nas niezależny. A jeśli coś od nas nie zależy i jest dla nas uciążliwe, to musi wzbudzać frustrację. Nie potęgujmy jej więc dodatkowo wzajemnymi oskarżeniami, pretensjami, agresją. Wspierajmy się raczej, bo przecież „wszyscy jedziemy na tym samym wózku”. I starajmy się po prostu przetrwać ten trudny czas. Moją covidową „czarną dziurę” najprościej streścić mogę w zdaniu: „ Przecież nie jestem w stanie niczego ich nauczyć, bo ukryci za monitorami swych komputerów uczniowie robią wszystko, poza przyswajaniem wiedzy z języka polskiego”. Potwierdzają to ogólnopolskie badania, według których 50% uczniów w czasie zajęć gra lub prowadzi rozmowy
z wykorzystaniem smartfonu.
Na szczęście uczniowie udowadniają mi, że Ci, którym zależy,
w każdej sytuacji potrafią –
parafrazując Wojciecha Młynarskiego – „robić swoje”.
Jeżeli wspólnie: Wy- Uczniowie i Wy-Rodzice, i My-Nauczyciele będziemy „robić swoje” oraz
wzajemnie się wspierać, to przecież DAMY RADĘ.
Bo innego wyjścia nie mamy…
Urszula Sipel-Wiecha